czwartek, 9 lutego 2017

Od Skylar do Elijah'a

Nie powiem, bałam się. Bałam się okropnie, nawet nie potrafiłam tego ukrywać w sobie. Te wszytkie trupy, t-to... moja rodzina i przyjaciele. Nie wiem czy przeżyłam sama, czy jednak ktoś jeszcze tam jest, jednak to nic nie znaczy. To co widziałam na własne oczy, nigdy się nie rozpłynie w myślach. Pomimo tego, że źródłem mojego przerażenia był także mężczyzna, który mnie uratował, uległam. Niby wampir, niby to jeden z nich zabił wszystkich z mojego rodu, ale widziałam coś w jego oczach, czgo nie widziałam u nikogo innego. Ten spokój, delikatność i jakaś dziwne przeczucie, iż będę przy nim bezpieczna. Nistety kiedy jego brat zaczął mi grozić, automatycznie optymistyczne myśli zniknęły, po czym ponownie przerażona nie wiedziałam co robić. Teraz czuję przy Elijah'u zagrożenie, ale ten co chwilę je zmniejsza, mówiąc swoim przyjemnym głosem. Skuliłam się lekko, jednak szybko tego pożałowałam. Sycząc, gwałtownie wyprostowałam nogę. Przez ból wygięłam się w łuk, a następnie bezsilne opadłam.
- J-ja... - zaczęłam cicho, przełykając ślinę. - Nie mogę tu zostać. - dokończyłam takim samym tonem, patrząc prosto w oczy chłopaka. Ten ciągły spokój i delikatność w spojrzeniu wywołały we mnie wątpliwości, do tego co powiedziałam. Już kompletnie nie wiem, czy chcę pozostać w jego towarzystwie. Obok innej osoby zawsze raźniej, a gdybym go opuściła, nikogo by nie było. Byłabym sama, sama skazana na siebie, sama w otoczeniu drzew, za którymi tylko ktoś czeka, by poderżnąć mi gardło.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz