Oblizałam usta, myśląc o soczystym schabie. Szybko jednak się otrząsnęłam, przecież nie jestem na polowaniu.
- Wodę, jeśli mógłbyś. - odparłam, uśmiechając się lekko. Chłopak kiwnął głową, po czym wyszedł. Rozejrzałam się po pokoju, w którym się znajdowałam. Bardzo mnie zaciekawił jego wygląd, był urządzony w charakterystycznym stylu. Stare meble, stare obrazy i okno z widokiem na ciemny las. Niespodziewanie ktoś dotknął mojego ramienia. Gwałtownie się odwróciłam, że strachem w oczach. Mój strach zaspokoiła znajoma twarz. Elijah uśmiechnął się delikatnie i podał szklankę wody. Odwzajemniłam gest, po czym odebrałam napój i wzięłam jeden łyk. - A czy... twoje rodzeństwo zabija? - zapytałam cicho, przygryzając dolną wargę. Chłopak spuścił głowę, odrywając na chwilę ze mnie wzrok, jednak szybko powrócił do poprzedniej pozycji. Westchnął krótko, po czym odparł.
- Tak, zabijają, ale tych którzy na to zasługują. Nie masz się o co martwić, on tylko się wygłupia, po prostu nie lubi, gdy ktoś obcy jest u nas w domu. - mruknął, podnosząc lekko kąciki ust. Trochę mnie to uspokoiło, ale nigdy nie będę pewna, że nic mi nie zrobi.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz